Home

Jak najszybciej dojechać z jednego końca miasta na drugi? Rowerem. Ku mojej uciesze w Kielcach bardzo szybko rośnie ilość osób korzystających z tego środka transportu. Ludzie coraz bardziej cenią sobie rower za szybkość przemieszczania się, właściwości zdrowotne i ekologiczne. Rower to także fajny sposób na spędzenie czasu z rodziną. Niestety nie rozumie tego urzędujący od ośmiu lat prezydent Wojciech Lubawski. Nie rozumieją tego również służby podległe prezydentowi, ani niestety część radnych.

Kielce są daleko w tyle za wieloma polskimi miastami, że o europejskich standardach nawet nie wspomnę. W Kopenhadze aż 30% komunikacji miejskiej odbywa się z wykorzystaniem dróg rowerowych. W naszym mieście powstaje ich niewiele, a te które powstają nie rozwiązują głównych problemów. Są w fatalnym stanie, źle oznakowane i zaniedbane. Tymczasem wiele ułatwień rowerowych można wprowadzić za cenę kilku tabliczek i wiadra farby. Trzeba tylko chcieć, a z tym w ratuszu mają wielki problem. W wypowiedziach do mediów nie brakuje osób kreujących się na miłośników rowerów, lecz z tych deklaracji nic nie wynika od wielu lat. Urzędnicy miejscy uczestniczą w wyjazdach studyjnych, podczas których mają podpatrzeć jak zagranicą wygląda sieć dróg rowerowych. W praktyce bywają to jednak wycieczki turystyczne na koszt Kielczan. Pożądanych efektów natomiast nie widać. Korzystając z okazji, przypominam Panu prezydentowi Wojciechowi Lubawskiemu, że nie trzeba wyjeżdżać z Kielc, żeby dowiedzieć jakie są rowerowe potrzeby Kielczan. Polecam zastosowanie konsultacji społecznych i kilka spotkań ze stowarzyszeniem rowerowym MTB Kielce.

Praktyka jest jednaka taka, że inicjatywy obywatelskie są ignorowane przez prezydenta i podległe mu służby. Do dziś, jako stowarzyszenie, nie posiadamy odpowiedzi m.in. na dwie pisemne interwencje z ubiegłego roku do Miejskiego Zarządu Dróg w sprawie skrzyżowania ul. Sienkiewicza z ul. Paderewskiego. Chodzi o kwestię dopisania słów „nie dotyczy rowerzystów” do tabliczki pod znakiem „zakaz ruchu”. Paradoks polega na tym, że może tamtędy przejechać duży autobus lub taksówka, a rowerzysta ma zakaz i dostaje mandat.

Drogi rowerowe to doskonały sposób na odblokowanie zakorkowanego przez samochody miasta. Rowery nie powodują bowiem ani korków, ani hałasu i wymagają niewiele miejsca na parkowanie. W maksymalnie 15 minut można dojechać z każdego punktu Kielc do centrum. Tyle, że w obecnej sytuacji za cenę narażenia życia lub zdrowia własnego, a nie rzadko innych użytkowników dróg i chodników. Wiedzą o tym dobrze Ci rowerzyści, którzy chcieliby na rowerach podróżować po mieście ze swoimi dziećmi.

Ostatnio do redakcji „Słowa” zadzwoniła też czytelniczka, która o mało co nie została stratowana przez rowerzystę w centrum Kielc. Często dochodzi także do konfliktów z kierowcami. Rowerzyści przeciskają się pomiędzy samochodami, balansują na krawężnikach, wjeżdżają przed maskę na pasach. To są efekty zaniedbań władz miasta w sferze polityki rowerowej. Rowerzysta stał się wrogiem publicznym, choć rower powinien być priorytetem w promocji zdrowia, alternatywnych środków komunikacji miejskiej i kształtowania świadomości ekologicznej. Drogi rowerowe zlikwidowałyby konflikty i przyczyny powstawania niebezpiecznych sytuacji na kieleckich drogach i chodnikach. Przyczyniłyby się do poprawy bezpieczeństwa nie tylko rowerzystów, ale także pieszych i kierowców samochodów.

Reklamy

One thought on “Rowerem przez Kielce

  1. ja rozumiem, ze „pani mogła byc stratowana przez rowerzystę” – od tego się nie umiera, w przeciwieństwa do „bycia stratowanym przez kierowcę”. Zapewne zdarzaja sie mlodzi rowerzysci, którzy mają rowerki z dobrymi hamulcami i nie boja sie rozpędzić, ale ta kwestia nie ma nic wspolnego z zagadnieniem budowy ścieżek rowerowych. Przejazd ze Ślichowic do Dąbrowy to ok 12 km. Z tego ściezka rowerowa to 1/6. Ze niby na Ślichkach nikt prawie nie mieszka i nie ma potrzeby połączenia ich z centrum? Jak sobie radzic z ulubioną zagrywką niektórych ‚spaliniarzy’ >wyprzedzić ‚ekoszprychę’ i zaraz zatrzymac sie na skręcie/światłach/skrzyżowaniu 20 cm od krawężnika<, uniemożliwiając przejazd, zmuszajac do wjazdu na chodnik lub, co gorsza, do osi jezdni – popularna 'jazda gazetę' – i to nie tygodnk tylko cienke echo dna??
    Dwa słowa o ściezce przez Uroczysko: pnie sie pod górę, że niby w kierunku warszawskiej i nagle skręca w prawo – zawracając. Sciezka jest ciągiem komunikacyjnym a nie "do pojeżdżenia sobie". W drugą stronę-przecina Klonową, biegnie wzdłuż niej i nagle..koniec!Mam wracać?? a moze wziać rower na plecy i donieść do nastepnej sciezki? Czy tez przez chodnik wjechać na ulicę?? Przy okazji- częstotliwosc zmiany swiateł na klonowej zrobionych dla tej sciezki to wymysł chorego paralityka – wspołczuje tutaj kierowcom, ktorzy podobnie jak psy Pawłowa moga sie nabawic choroby nerwowej: zmienią sie czy nie, zdąze czy ostre hamowanie…Ale nie….Wąsaty odstawia lansik na sienkiewce z jakimis niewydarzynowmi rondami turbinowymi…Turbina sie Panu urwała??

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s