Home

Dość pisania pod rząd o lokalnej polityce. Czas na odrobinę marketingu i public relations. W kolejce czeka sporo tematów, ale zacznę od tych „z uśmiechem”.

Istnieje taki dział marketingu, który nazwano merchandising. Ludzie czasem śmieją się kiedy supermarket poszukuje marchendisera, bo niby nazwa stanowiska tak poważnie brzmi, a chodzi o układanie towaru na półkach. Niemniej jednak od strony naukowej to bardzo  rozbudowany dział marketingu oparty w dużym stopniu na psychologii.

Merchandising to sposób wpływania na zachowania klientów poprzez wystrój pomieszczenia i prezentację towarów. Celem jest tu oczywiście zwiększenie zysków, w tym często także zwiększenie subiektywnej wartości towaru w oczach klienta. No i teraz chwila na humor a propos zwiększania subiektywnej wartości towaru. Zdjęcie prezentowane poniżej zrobiłem wczoraj w Tesco.

Pepsi pomiędzy środkami chemicznymi do czyszczenia rur kanalizacyjnych.

W bliskich memu sercu kręgach rowerowo – motocyklowych powszechnie znane są właściwości napojów typu Pepsi i Coca-Cola jako znakomitych środków odrdzewiających i przeczyszczających ruchome części napędowe, więc może ta Pepsi pomiędzy Kretami to nie przypadek, a zamierzone działanie merchandisingowe ;)

Wracając jednak do tematu całkiem na serio. Działania merchandisingowe powinny być skierowane do osób, które:

  1. nie mają zamiaru wchodzić do sklepu, ale zrobimy coś co je ku temu skłoni,
  2. osób, które weszły po określony produkt, ale można je nakłonić do zakupu kolejnych,
  3. są  stałymi klientami i trzeba zrobić wszystko, że nadal nimi byli.

W tych działaniach, poczynając od pierwszego, najważniejsza jest wystawa i szyld. Dalej wystrój wnętrza, stworzenie przyjemnej atmosfery. Można to zrobić poprzez odpowiednią muzykę, oświetlenie, obsługę – tak, żeby klient czuł się jak najlepiej i nie chciało mu się wychodzić ze sklepu. W merchandisingu stosuje się też metody, których zwykły klient nie zauważa, ale jest pod ich wpływem. Ważny jest np. kierunek ruchu od stoisk z niepotrzebnymi gadżetami po te z kategorii codziennego użytku. Ilu z nas kupiło gazetę lub gumę do żucia nudząc się w kolejce przy kasie? No właśnie. Nawet wysokość półek z towarem do sprzedania w pierwszej kolejności ma ogromne znaczenie. Techniki te warto stosować nie tylko w przypadku dużych samoobsługowych sklepów, ale także w małym osiedlowym kiosku. Doskonale wie o tym Pani, u której codziennie rano kupuję pieczywo. Zapewne, z całym szacunkiem, nie wie co to za cholera ten merchandising, ale wie że jak terminy przydatności do spożycia się kończą to takie produkty trzeba klientom podstawić pod sam nos i na wysokości wzroku. To też jest merchandising i to bardzo skuteczny o czym przekonuję się prawie każdego ranka. Do powyższych działań zawsze warto dołożyć konkretne narzędzia, np. takie jak  karty stałego klienta, loterie czy prezenty dla klientów. Dzięki temu budujemy lojalność, czyli przywiązanie klienta.

Miało być przeplatane humorem, więc wróćmy na koniec do najważniejszego, czyli wystawy i szyldu. Poniżej zamieszczam zdjęcie wykonane bynajmniej nie w połowie lat 60-tych, ale wczoraj na kieleckim Czarnowie.

Szyld i wystawa to podstawa ;)

A teraz miejsce na mój własny „merchandising”. :) Jako Agencja Public Relations Stabilis PR prowadzimy szkolenia, a także doradztwo m.in. właśnie z zakresu merchandisingu. Zainteresowanych zapraszam do kontaktu w celu zapoznania się ze szczegółami oferty.

Reklamy

3 thoughts on “Czym przetkać zlew czyli merchandising

  1. Od kilku lat odkladam zrobienie zdjec temu i kilku innym sklepom z napisami z epoki typu „maka” „nabial” „pieczywo”, sentyment mam i chetniej wchodze tam niz do kompaktowych sieciowcow. Poza sentymentem do PRLowskiego designu kieruje sie amatorska obserwacja, z ktorej wysnuwam wniosek, ze sprzedawcy w takich ex-spolemowskich sklepach sa bardziej sympatyczni i bardziej angazuja sie w obsluge klienta niz znudzone a czesto wrecz niezadowolone z miejsca pracy ekspedientki zabkopodobnych sklepow nie wspominajac o tych z „Biednej rąki”. Oczywiscie w obu przypadkach zdarzaja sie wyjatki. Dzieki za przypomnienie mi o udokumentowaniu tej miejscowki :)

    • Ja też lubię te osiedlowe sklepy, w których jest życzliwie dlatego, że jest życzliwe, a nie z powodów marketingowych. Jednak takie preferencje odchodzą do archiwum. Do grona konsumentów od kilku lat wkraczają ludzie, którzy byli wychowywani przy reklamie już od kołyski.

      • Trzeba tylko wziąć pod uwagę,że za tę bardzo miłą obsługę słono się płaci – np.w moim sklepiku osiedlowym za litr oleju liczą sobie prawie 3 zł więcej niż w markecie.
        No, ale coś za coś…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s