Home

Większość powierzchni wystawienniczej jednej z kieleckich sieci aptek notorycznie obklejona jest ulotkami informującymi o „błędach w druku”. „Błędach”, które dotyczą leków reklamowanych w gazetce promocyjnej. Apteka zaskakująco często myli się w druku, bo od kilku lat ze średnią częstotliwością raz na miesiąc. Za każdym razem szeroko informuje o tym swoich potencjalnych klientów.

Zdjęcie „partyzanckie” stąd kiepska jakość i rozjaśnienie po fleszu, ale wiadomo o co chodzi.

Czy da się zarobić na błędach w aptece? Niestety wygląda na to, że tak. I zdaje się przy tym bardziej to opłacać niż posiadanie wizerunku nieomylnego farmaceuty. Wygląda na to, że rynek farmaceutyczny w tym zakresie rządzi się własnymi prawami.

Aptekarz nie saper

Przyznam, że jeśli prowadziłbym działalność handlową to po drugim tego typu błędzie wymieniłbym osobę lub firmę odpowiedzialną za treść materiałów promocyjnych. W szczególności gdybym prowadził aptekę nie chciałbym zachwiać wizerunkiem aptekarskiej dokładności. Przecież dla wielu osób aptekarz to więcej niż saper. Saper myli się tylko raz, a aptekarz nie może pomylić się ani razu, bo od tego zależy zdrowie i życie innych. Tak bynajmniej nie jest w opisywanej przeze mnie sieci aptek. Każda publikacja gazetki promocyjnej nieodłącznie wiąże się z publikacją ulotek z napisem „błędy w druku”.

Błąd jak seks

Jestem przekonany, że informacja o „błędach w druku” jest celowo zaplanowanym zabiegiem. Nieuczciwym chwytem naznaczonym walorem barbarzyństwa w marketingu czyli manipulacji. Apteka słusznie doszła do wniosku, że nic tak nie przykuwa uwagi klienta jak napis „błąd w druku” dotyczący lekarstw. Przecież od tego może zależeć zdrowie bądź życie. Słowo „błąd” działa jak napis „seks” na billboardzie reklamującym restaurację. Słowo klucz wzbudzające zainteresowanie wszystkich, a dalej komunikat promujący coś zupełnie innego, mniej „seksowanego” niż seks.

„Seks!!A teraz kiedy mamy Twoją uwagę, jedz w Subway”

Jest poważna różnica pomiędzy zastosowaniem tego chwytu na billboardzie, a materiałem apteki. Ta różnica polega na tym, że billboard nie ukrywa intencji reklamowych natomiast apteka oszukuje, że intencją jest troska o niereklamowe dane dotyczące lekarstw. Pierwsze jest pomysłowe i nawet śmieszne, a drugie przykre i delikatnie mówiąc nieetyczne.

Metoda na wpych

Podstawą skutecznej reklamy jest m.in. przyciągniecie uwagi i właściwy komunikat. Te dwa elementy jak i szereg pozostałych charakteryzujących reklamę wyczerpuje ulotka informacyjna o „błędach w druku”. Informacja o „błędzie” przyciąga uwagę i wyróżnia produkt lepiej niż tradycyjna reklama. Główny komunikat to logo, zdjęcie i opis produktu plus cena stylizowana przekreśleniem nasuwającym skojarzenie z przeceną czyli okazją. W ten sposób apteka wpycha klientom reklamę pod pretekstem fałszywej troski o rzetelną informację. Sorry, ale ja tego nie „kupuję”. Wręcz jestem zniesmaczony i obrażony za traktowanie klientów jak półgłówków, którym da się podstępnie „na wpych” wcisnąć każdy produkt.

Ps.

A może wysłać aptece ofertę przygotowania i druku materiałów promocyjnych z gwarancją bezbłędności? Oczywiście w „trosce” o wizerunek tkwiącej po uszy w błędach apteki. (śmiech).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s